Aktualna lokalizacja:Strona główna»Kraj»Ciało

Chwedoruk: Protest nauczycieli problemem opozycji

Czy strajki nauczycieli mogą być punktem zwrotnym, przez który Prawo i Sprawiedliwość zacznie tracić, a opozycja zyskiwać?

Prof. Rafał Chwedoruk: Na pewno nie jest to element, który by Prawo i Sprawiedliwość wzmacniał. Po pierwsze nauczyciele są dość liczną grupą, protest choćby części z nich będzie sprawą istotną. Związki zawodowe nauczycieli są krezusami w centralach związkowych. Nauczyciele są liderami opinii w swoich środowiskach lokalnych. Natomiast między protestem nawet najbardziej świadomej grupy, a wyborami nie ma prostego przełożenia.

Ale badania wskazują, że ludzie raczej wsparliby postulaty nauczycieli?

Tak, w przypadku samych postulatów nauczycieli wydaje się, że większa część społeczeństwa byłaby skłonna te postulaty zaakceptować. Ale strajk, polegający na powstrzymaniu się od pracy w trakcie egzaminów w oczywisty sposób wywoła niezadowolenie u najbardziej zainteresowanych – czyli rodziców dzieci zdających egzaminy. A demografia wskazuje jasno, że pokolenie obecnych rodziców w wyborach trochę częściej głosuje na orientację liberalną nie konserwatywną. Szczególnie dotyczy to dzieci z aspiracjami. W efekcie opozycja będzie w bardzo trudnej sytuacji.

Dlaczego?

Z jednej strony, będzie protest nauczycieli, wymierzony w rząd, a więc teoretycznie opozycja powinna protest ten wspierać. Z drugiej strony, część liberalnego elektoratu, rodzice dzieci – będzie z protestu niezadowolona. Opozycja, dla której elektorat liberalny jest kluczowy, będzie musiała to wypośrodkować. Jest jeszcze jeden element – w ostatnich latach, w społeczeństwie opartym na stereotypach widzimy wzrost nastrojów krytycznych wobec nauczycieli jako grupy zawodowej.

Przed chwilą wspominaliśmy, że nauczyciele cieszą się sporym zaufaniem…

Owszem, szczególnie na prowincji. Tam są wciąż liderami opinii. Za to wzrasta potencjał niechęci do nauczycieli wśród ludzi młodszych i w średnim wieku, mieszkańców największych miast. Czyli w naturalnym elektoracie liberalnej opozycji. Pojawiają się często bardzo krzywdzące i nieprawdziwe opinie.

Na przykład takie, że nauczyciel pracuje tylko osiemnaście godzin, ma dwa miesiące wakacji, lekką i niestresującą pracę?

Właśnie. A te osiemnaście godzin to czas z kredą przy tablicy, do tego dochodzi wielogodzinne przygotowanie się do lekcji, sprawdzanie prac, sprawdzianów, egzaminy, rady pedagogiczne. Odpowiedzialność za dzieci i młodzież w trakcie lekcji.

Tak, a wakacje też są tak naprawdę krótsze, z uwagi na rady pedagogiczne itd., które są już w czasie wakacji. Jednak w tej krytyce jedna rzecz jest warta zauważenia – krytykuje się poziom kształcenia. I faktycznie można odnieść wrażenie, że do zawodu nie zawsze trafiają najlepsi. A i poziom osób kończących studia też czasem pozostawia sporo do życzenia?

Ale to nie jest problem tylko nauczycieli. Ale w ogóle kształcenia. Chyba każdy, kto wykłada na uczelni przyzna, że poziom wiedzy ludzi trafiających na uczelnię w ciągu ostatnich 25 lat obniżył się, a po 2000. Roku i reformie rządu AWS był to już spadek dramatyczny.

Wracając do samego protestu nauczycieli. Jak wpłynie on na bieżącą politykę w roku wyborczym?

Na pewno silny protest społeczny nie jest na rękę rządowi. Jednak w przypadku nauczycieli stanowi też pewien problem dla opozycji, gdyż protest w okresie egzaminów największy opór wzbudzi wśród rodziców, a więc w elektoracie w większości liberalnym. To w tej grupie jest też coraz więcej negatywnych i krzywdzących stereotypów wobec samych nauczycieli.


Szefowa MEN: Oddaliśmy nauczycielom wszystko, co zabrali nasi poprzednicy
Poseł PiS o pensjach nauczycieli: Ciężko w trzy lata nadrobić zaniedbania PO i PSL

Next Article
©2019 Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie&Polityka prywatności | Skontaktuj się z nami | Mapa strony