Aktualna lokalizacja:Strona główna»Ekonomia»Ciało

Miliardy w obiegu

Monopol na emisję

Zgodnie z konstytucją w Polsce wyłączne prawo emisji pieniądza – zarówno banknotów, jak i monet – ma Narodowy Bank Polski. Żadna inna instytucja nie ma takich uprawnień. Na każdym banknocie znajduje się napis: „Banknoty emitowane przez Narodowy Bank Polski są prawnym środkiem płatniczym w Polsce”. Nikt w Polsce nie może więc odmówić ich przyjęcia jako zapłaty. NBP, jako polski bank centralny, odpowiada m.in. za wartość polskiego pieniądza. Chroni więc m.in. przed skutkami nadmiernej inflacji, czyli szybkiego wzrostu cen. Jako emitent pieniądza oraz bank banków Narodowy Bank Polski prowadzi szczegółowe analizy ilości pieniądza będącego w obiegu i dba o to, aby tzw. podaż pieniądza była odpowiednia w stosunku do potrzeb uczestników obrotu gotówkowego.

Eksperci NBP prognozują m.in., jaką ilość pieniądza banki zamierzają zamienić na banknoty lub monety. Określają też wielkość poszczególnych emisji oraz moment wprowadzenia ich do obiegu. Banknoty na zlecenie NBP drukowane są w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA. Od 2017 r. wszystkie polskie monety bite są w Mennicy Polskiej SA (wcześniej przez ponad dwa i pół roku monety o nominałach 1 gr, 2 gr oraz 5 gr były produkowane przez The Royal Mint w Wielkiej Brytanii).

Aby pieniądz mógł spełniać swoje podstawowe funkcje, musi być nie tylko powszechnie akceptowany, lecz także trudny do podrobienia. Jeśli bowiem łatwo go będzie sfałszować, to ludzie stracą do niego zaufanie, a sam pieniądz szybko straci na wartości. Kłopot w tym, że proceder fałszowania pieniędzy jest niemal tak starty jak same pieniądze. Dawniej, gdy posługiwano się jeszcze pieniądzem kruszcowym, fałszerze zarabiali na tym, że ich monety zawierały mniej złota od tych bitych przez królewskie mennice. Chociaż – jak pisaliśmy w poprzednich odcinkach cyklu – zdarzało się i tak, że sami królowie czerpali korzyści z wybijania monet o zaniżonej ilości drogocennego kruszcu. Żeby sprawdzić wartość monet, kupcy je nadgryzali. Ponieważ złoto jest stosunkowo miękkie, jeśli moneta była wykonana z czystego złota, to zostawał na niej ślad po zębach. Ten gest można współcześnie oglądać podczas relacji z wręczenia medali igrzysk olimpijskich. Wielu najlepszych sportowców po otrzymaniu złotego krążka często udaje, że go nagryza. Niestety, w złotych medalach kruszcu o czystości 99 proc. Jest zaledwie 6 g, a pozostałe 494 g stopu stanowi srebro o czystości 92,5 proc., przez co medale są o wiele twardsze.

Aby zapobiec podrabianiu monet, średniowieczni władcy skazywali fałszerzy na najokrutniejsze kary (od gotowania w oleju do palenia na stosie). Śmiałków i tak jednak nie brakowało.

Współcześnie do weryfikacji autentyczności najpopularniejszych złotych monet bulionowych wykorzystuje się tzw. linijkę menniczą (można ją kupić za niecałe 100 zł). Posiada ona otwory odpowiadające szerokości i grubości monet oraz przeciwwagę 1 uncji. Moneta o wadze jednej uncji powinna się zmieścić w dwóch szczelinach testowych, a włożona do wagi musi ją przeciążyć. Tak prosty sposób działania umożliwia potwierdzenie autentyczności monety w ciągu zaledwie kilku sekund. Obecnie ze względu na mniejszą opłacalność o wiele częściej niż monety podrabiane są jednak najpopularniejsze banknoty. Za najwybitniejszego fałszerza banknotów uważany jest mieszkający we Francji Polak Czesław Bojarski. Jego fałszywki były tak dobrze przygotowane, że Bank Francji musiał podjąć bezprecedensową decyzję: wycofać z obiegu oryginalny stufrankowy banknot i zastąpić go innym. I chociaż technologia się zmieniła, banknoty są coraz lepiej zabezpieczone, to nadal nie brakuje chętnych do podrabiania najważniejszych walut świata.

Władcy polscy świetnie Zabezpieczeni

Aby utrudnić życie fałszerzom, a przez to zadbać o wartość pieniędzy i zwiększyć bezpieczeństwo obrotu gotówkowego, banki centralne stosują wiele zabezpieczeń, poczynając od tajnej receptury papieru (np. wiadomo, że do produkcji dolarów stosowany jest papier składający się w ok. 75 proc. z bawełny i w ok. 25 proc. z lnu, ale dokładny skład papieru to pilnie strzeżony sekret), poprzez stosowanie znaków wodnych oraz mikro- druków, a kończąc na nitkach zabezpieczających i wypukłych nadrukach, które zmieniają kolor w zależności od kąta, pod jakim ogląda się banknot.

Banki centralne systematycznie wprowadzają też nowe zabezpieczenia. Europejski Bank Centralny w 2013 r. rozpoczął wprowadzanie nowej serii banknotów, począwszy od nominału 5 euro (zastąpiły one banknoty wprowadzone w roku 2002). W 2017 r. do obiegu weszły nowe, lepiej zabezpieczone „pięćdziesiątki” – najpopularniejszy banknot strefy euro (w Europie w obiegu jest ponad 9 mld banknotów o tym nominale i za ich pomocą dokonuje się niemal 50 proc. wszystkich transakcji gotówkowych w strefie euro). Według policji najczęściej fałszowane są banknoty o nominałach 50 i 100 euro. Na początku przyszłego roku wydane będą zaś lepiej zabezpieczone banknoty o nominałach 100 i 200 euro. Aby być o krok przed fałszerzami, w 2013 r. Amerykanie wprowadzili z kolei do obiegu nowy banknot studolarowy, który zawiera m.in. znak wodny, nitkę zabezpieczającą, która w ultrafioletowym świetle świeci na różowo, pasek zabezpieczający wykonany w technologii trójwymiarowej (przy zginaniu banknotu można zobaczyć, jak widoczne na nim dzwony zmieniają się w liczbę „100”), wypukły wydruk, mikrodruk oraz farbę zmienną optycznie.

Rozpoznać oryginał

W Polsce poziom fałszerstw banknotów jest niski. Szybki postęp technologiczny sprawił jednak, że Narodowy Bank Polski w 2013 r. zlecił Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA produkcję banknotów o nominałach 10 zł, 20 zł, 50 zł i 100 zł ze zmodernizowanymi zabezpieczeniami. Do obiegu zaczęły one trafiać od kwietnia 2014 r. Była to pierwsza operacja zmiany zabezpieczeń serii „Władcy polscy” autorstwa Andrzeja Heidricha od czasu wprowadzenia jej do obiegu w roku 1995.Oczywiście banknoty będące wcześniej w obiegu pozostają bezterminowo prawnym środkiem płatniczym aż do czasu ich naturalnego zużycia. Jak zweryfikować autentyczność polskich banknotów? To bardzo proste, jeśli tylko poznamy cechy charakterystyczne, które odróżniają prawdziwy pieniądz od fałszywego. Bardzo dobrze chroniony jest już banknot o nominale 10 zł. Wraz ze wzrostem nominału rośnie jednak liczba zabezpieczeń, dla przykładu opiszemy więc zabezpieczenia stosowane w przypadku banknotu o nominale 50 zł. Aby zadbać o bezpieczeństwo, NBP poleca trzy zasady: dotknij, popatrz i przechyl. Należy:

– obejrzeć banknot pod światło Gdy spojrzymy pod światło, wyraźnie widać znak wodny: wizerunek Kazimierza III Wielkiego, duże cyfrowe oznaczenie nominału „50” oraz nitkę zabezpieczającą, czyli pionową, ciemną linię z oznaczeniem „50 ZŁ”. Ważne jest też, że samo pole znaku wodnego nie jest zadrukowane. Po obu stronach banknotu w tym samym miejscu znajdują się też fragmenty grafiki, które pod światło tworzą pełny obraz, czyli idealnie spasowaną koronę w owalu. To zabezpieczenie nosi nazwę „recto-verso”. Oglądając banknot pod światło, warto też zwrócić uwagę na pionową ciemną linię z cyfrowym oznaczeniem nominału „50” i skrótem „ZŁ”, widocznymi również w odbiciu lustrzanym;

– spojrzeć na banknot pod różnymi Kątami. Aby upewnić się, że banknot jest autentyczny, warto też spojrzeć na niego pod różnymi kątami. W przypadku nominału 50 zł w zależności od kąta patrzenia widać koronę lub cyfry oznaczenia nominału „50”. Wraz ze zmianą kąta patrzenia kolor stylizowanej litery „K” w koronie (po prawej stronie z przodu banknotu) płynnie przechodzi z zielonego w niebieski;

– dotknąć ich powierzchni – dzięki wykorzystaniu stalorytu (techniki druku, który daje efekt wypukłości) zabezpieczenia są wyczuwalne pod opuszkami palców;

– sprawdzić banknoty pod lupą oraz za pomocą światła ultrafioletowego. W powiększeniu odczytamy m.in. mikroskopijne napisy umieszczone zarówno na przedniej, jak i na tylnej stronie banknotu. W promieniach UV widać z kolei m.in. kwadrat z cyfrowym oznaczeniem nominału „50” i skrótem „ZŁ”, a także serię i numer banknotu.

Na stronie przedniej pod opuszkami palców można wyczuć m.in.:

portret władcy,
godło Rzeczypospolitej Polskiej,
podpisy Prezesa oraz Głównego Skarbnika NBP,
napis „WARSZAWA” i datę emisji,
oznaczenie dla niewidomych,
napis „NARODOWY BANK POLSKI”,
cyfrowe oznaczenie nominału,
górny i dolny pas z prawej strony portretu.

Na odwrotnej stronie banknotu dziesięciozłotowego wypukłe są pas u dołu, klauzula prawna „BANKNOTY EMITOWANE PRZEZ NARODOWY BANK POLSKI SĄ PRAWNYM ŚRODKIEM PŁATNICZYM W POLSCE”, główny element szaty graficznej (srebrny denar) oraz cyfrowe i słowne oznaczenie nominału. Pod lupą na stronie przedniej zobaczyć można także mikrodruki stalorytnicze („RZECZPOSPOLITA POLSKA”, „RP”) oraz offsetowe („RZECZPOSPOLITA POLSKA”), a na stronie odwrotnej wydrukowane niewielką czcionką mikrodruki stalorytnicze („RZECZPOSPOLITA POLSKA”) i offsetowe („NARODOWY BANK POLSKI”). W świetle ultrafioletowym na przedniej stronie banknotu dziesięciozłotowego blisko prawej krawędzi można zobaczyć kwadrat z oznaczeniem „50 ZŁ” oraz serię i numer banknotu. Po lewej od portretu Mieszka I w ultrafiolecie widoczne są elementy szaty graficznej.

W lutym 2016 r. do obiegu trafił zmodernizowany banknot o nominale 200 zł. Poza zabezpieczeniami użytymi w przypadku banknotów o nominałach 10 i 20 zł (znak wodny, wypukłe elementy, uzupełniający się druk dwustronny, mikroskopijne napisy czy farba opalizująca) zastosowano także okienkową nitkę zabezpieczającą (podczas poruszania banknotem można zaobserwować, że barwa zmienia się ze złotej na zieloną, a wzór szachownicy wywołuje wrażenie ruchu podczas przechylania banknotu), farbę zmienną optycznie (kolor tarczy w prawej części przedniej strony banknotu płynnie zmienia kolor ze złotego na zielony) oraz złotą farbę, którą na odwrotnej stronie banknotu wydrukowano cyfrowe oznaczenie nominału („200”), a także ozdobny wzór graficzny pod nominałem.

Od lutego 2017 r. NBP wprowadził zaś do obiegu całkowicie nowy banknot o nominale aż 500 zł, na którym znajduje się wizerunek Jana III Sobieskiego. Jest to najlepiej zabezpieczony banknot z całej serii „Władcy polscy”. Aby maksymalnie utrudnić jego fałszowanie, wykorzystano w nim m.in.: znak wodny, okienkową nitkę zabezpieczającą, farby (zmienną optycznie i opalizującą) oraz element „recto-verso”. Rozpoznanie autentycznej pięćsetki ułatwia też to, że szyszak husarski i nitka zabezpieczająca przy poruszaniu banknotem zmieniają barwę równocześnie, co po raz pierwszy zostało zastosowane na banknocie 200 zł (zmiana koloru oraz wzoru na nitce i tarczy herbowej).

Coraz mniej fałszywek

Żeby w dowolnym momencie łatwo można było sprawdzić listę cech charakterystycznych polskich banknotów, Narodowy Bank Polski stworzył aplikację NBP Safe (jest dostępna na smartfony z systemem Android, iOS czy Microsoft). Jeśli po sprawdzeniu wszystkich charakterystycznych elementów nadal ma się wątpliwości co do posiadanego banknotu, można się udać do najbliższego banku i poprosić o sprawdzenie jego autentyczności. Chociaż polskie banknoty mają jedne z najlepszych zabezpieczeń na świecie, to kryminaliści sporadycznie próbują je podrabiać. Z roku na rok liczba falsyfikatów w obrocie gotówkowym spada. W 2014 r. fałszywych banknotów było ponad 11 tys., w 2015 r. ujawniono ponad 7 tys. falsyfikatów, a w roku 2016 NBP odnotował 6919 podrobionych banknotów. Ryzyko trafienia na taki banknot jest więc stosunkowo niewielkie.

Najbardziej uważać należy na banknoty pięćdziesięciozłotowe, bo są najczęściej podrabiane. Nawet w tym przypadku nie ma jednak zbytnich powodów do obaw. Według NBP na milion banknotów o nominale 50 zł przypada 14 falsyfikatów. Na drugim miejscu wśród najczęściej fałszowanych w naszym kraju jest banknot o nominale 100 zł – wynika z raportu MSWiA dotyczącego stanu bezpieczeństwa w Polsce. Ostrożność należy też zachować przy obrocie walutami. Według NBP w Polsce najczęściej znajdowane są fałszywki o nominałach 50 euro oraz 100 euro. Według Europejskiego Banku Centralnego zdecydowana większość falsyfikatów to banknoty o nominałach 20 i 50 euro. 98 proc. fałszywek ujawnianych jest zaś w krajach strefy euro.

Najczęściej fałszywe banknoty są wykonane techniką druku offsetowego, a także atramentowego oraz laserowego. Fałszerze starają się zmylić czujność potencjalnych ofiar poprzez nadrukowywanie na podróbkach podstawowych zabezpieczeń, takich jak znak wodny czy nitka zabezpieczająca. Zabezpieczenia widoczne w świetle ultrafioletowym fałszerze podrabiają, wykorzystując farby fluoroscencyjne. Czasem przestępcy wprowadzają też do obiegu banknoty sfałszowane, czyli oryginalne banknoty przerobione na banknoty o wyższym nominale.

Średnio rocznie policjanci oraz oficerowie specjalnego Zespołu do Zwalczania Fałszerstw Pieniędzy działającego w ramach Centralnego Biura Śledczego KGP likwidują rocznie jedną dużą wytwórnię fałszywek oraz kilkadziesiąt małych. Niektóre fałszywki na pierwszy rzut oka przypominają prawdziwe, ale mają np. grubszy i bardziej śliski papier, nieczytelny mikrodruk, brakuje im też zabezpieczeń widocznych w ultrafiolecie.

Są jednak i takie falsyfikaty, które dla nieprofesjonalisty są niezwykle trudne do rozpoznania: mają podrobiony wielotonowy znak wodny, dobrze wyczuwalne wypukłości, czytelny mikrodruk, a nawet nitkę zabezpieczającą.

Profesjonalnych oszustów od prób łatwego zarobku nie odstraszają nawet wysokie kary. Fałszowanie pieniędzy w Polsce jest karalne poprzez pozbawienie wolności na czas nie krótszy od lat pięciu albo 25 lat. Wprowadzenie fałszywek w obieg jest zagrożone karą pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Nie zawsze podrabianiem pieniędzy zajmują się jednak wyspecjalizowani kryminaliści. Policja wciąż zatrzymuje osoby, które próbują drukować banknoty domowym sposobem. Gdy w zeszłym roku mieszkanka Katowic próbowała zapłacić w jednym ze sklepów fałszywą stuzłotówką, okazało się, że pieniądze podmienił jej w portfelu jej 14-letni syn. Rok temu w ręce policjantów trafili gimnazjaliści z Jeleniej Góry, którzy za pomocą skanera i drukarki podrobili cztery stuzłotówki. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że roku 2015 w sądach okręgowych I instancji przed sądem stanęło łącznie 91 osób oskarżonych o przestępstwa dotyczące podrabiania pieniędzy, z czego wyrok skazujący usłyszały 84. W 2015 r. do 137 z 70 w 2014 r. wzrosła też liczba postępowań dotyczących wprowadzania do obiegu podrobionych pieniędzy.

Kupujący powinni być szczególnie czujni podczas zakupów na bazarach, w supermarketach czy podczas imprez masowych. A co powinien zrobić np. kasjer w sklepie, jeśli padnie ofiarą oszustów i fałszywka trafi do jego sklepu? Po pierwsze: wezwać policję. Funkcjonariusze po spisaniu protokołu wysyłają podejrzany banknot do analizy do NBP, a także przesłuchają klienta, jeśli to możliwe, który próbował nim zapłacić. W przypadku waluty polskiej, jeśli banknot okaże się prawdziwy, to właścicielowi zwracana jest jego równowartość. Jeśli będzie fałszywką, to policja rozpocznie śledztwo.

Jeśli mamy wątpliwości co do banknotu, to zawsze możemy też zanieść go do sprawdzenia w każdym banku lub zgłosić się do najbliższej jednostki policji. Jeżeli okaże się fałszywką, to nie grozi nam wówczas nic poza utratą banknotu.

Ciekawostki:

Statystycznie każdy banknot raz w roku trafia do NBP, gdzie jest sprawdzany pod kątem autentyczności, zniszczenia i zabrudzenia. Jeśli nie nadaje się do obiegu, to jest wycofywany.
Stosowane w NBP sortery sprawdzają banknoty z prędkością 33 sztuk na sekundę.
Według NBP okres życia polskich banknotów o niższych nominałach (10, 20 zł) to ok. trzech lat, a np. banknotu stuzłotowego – ponad osiem lat. Jak podaje Rezerwa Federalna (bank centralny Stanów Zjednoczonych), w przypadku dolarów amerykańskich najkrócej w obiegu są banknoty o nominale 10 dol. (średni okres życia to 4,5 roku), a najdłużej o nominale 100 dol. (są wycofywane z obiegu średnio po 15 latach).

Next Article
©2019 Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie&Polityka prywatności | Skontaktuj się z nami | Mapa strony