Aktualna lokalizacja:Strona główna»Sport»Ciało

Kompromitacja Legii ze Spartakiem. Piłkarzy żegnały gwizdy

Mistrz Polski od początku spotkania miał olbrzymie problemy w defensywie. Już po kwadranse spotkania, kibice krzyczeli przyśpiewkę: „Legia grać, k...a mać”. Trudno się dziwić, bowiem od 16. minuty prowadził mistrz Słowacji. Warto dodać, że mógł nawet 3:0, gdyby wcześniej swoje okazje wykorzystali Erik Jirka (w 3. minucie uderzył nad poprzeczką) i Marvin Egho (jego strzał w 7. minucie instynktownie obronił Arkadiusz Malarz).

Legia była wyraźnie zagubiona, grała chaotycznie, nie stworzyła sobie żadnej okazji. W doliczonym czasie gry Spartak podwyższył, a Malarza pokonał Jan Vlasko. Wcześniej mógł to zrobić Egho, ale nie trafił do pustej bramki.

Po meczu trener gospodarzy przyznał, że jego zawodników zaatakował wirus. Nie wiadomo, czy uspokoi to kibiców i władze klubu. Przekonamy się za tydzień, gdy Legia uda się na rewanżowe spotkanie ze Spartakiem Trnava.

Next Article
©2019 Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie&Polityka prywatności | Skontaktuj się z nami | Mapa strony