Aktualna lokalizacja:Strona główna»Kraj»Ciało

Piechna-Więckiewicz: PO i lewicowe postulaty? Nie ufam takim rozwiązaniom

DoRzeczy.pl: Zrezygnowała Pani z członkostwa w Inicjatywie Polska. Co dalej?

Paulina Piechna-Więckiewicz: Na razie zajmuję się sprawami związanymi z rejestracją list i kampanią wyborczą porozumienia "Wygra Warszawa", którego kandydatem na prezydenta stolicy jest Jan Śpiewak.

Czy należy zatem rozumieć, że politycznie zamierza się Pani związać na stałe z Janem Śpiewakiem?

Wolne Miasto Warszawa Jana Śpiewaka to stowarzyszenie, z którym współpracowałam będąc także w Inicjatywie Polska. I mam nadzieję, że będę współpracować w przyszłej kadencji Rady Miasta.

Inaczej zatem: czy planuje Pani wstąpić do jakiejś partii?

Jest zdecydowanie zbyt wcześnie, by o tym mówić, nie podjęłam na razie żadnych decyzji. Na razie skupiam się na wyborach samorządowych.

A zastanawiała się Pani nad powrotem do SLD?

Nie zastanawiam się teraz nad takimi sprawami. Mogę z pewnością powiedzieć, że będę chciała realizować lewicowe postulaty programowe.

Nie wierzy jednak Pani, by to udało się w porozumieniu z Koalicją Obywatelską, czyli Nowoczesną i Platformą Obywatelską.

Inicjatywa Polska i Koalicja Obywatelska podjęły decyzję o zawiązaniu porozumienia na poziomie sejmików wojewódzkich. Ja byłam przeciwna temu porozumieniu.

Ze względów programowych? Na ile program Koalicji i Inicjatywy jest tożsamy?

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że niestety w Polsce bardzo mała jest świadomość dotycząca tego, co właściwie należy do kompetencji sejmików. W Łodzi faktycznie udało się osiągnąć porozumienie, jeżeli chodzi o pilotażowy program darmowych posiłków, ale to było na poziomie miasta. Natomiast co do ogólnych założeń programowych, uważam, że te programy są od siebie odległe. Oczywiście jest tak, że na poziomie kraju jesteśmy w stanie w różnych sprawach porozumieć się z PO czy Nowoczesną, zdarzało się wielokrotnie, że spotykaliśmy się na tych samych protestach. Nie zgadzamy się również na upolitycznianie sądownictwa przez obóz rządzący, czy na działania sprzeczne z Konstytucją. To nie znaczy, że mamy tworzyć wspólne listy.

Dlaczego?

Platforma Obywatelska to formacja konserwatywno-liberalna, o korzeniach chadeckich. Chadecja nie jest lewicą. W podejściu do takich tematów, jak rozdział Kościoła od państwa niewiele różni się od PiS-u. Jako osoba reprezentująca myślenie lewicowe nie widzę możliwości, by w takich kwestiach, jak postulaty socjalne znaleźć płaszczyznę porozumienia z gospodarczymi liberałami. Poza tym zwyczajnie nie wierzę, by Grzegorz Schetyna pozwolił działać lewicowej agendzie, nawet jeśli teraz chętnie widzi jej przedstawicieli na swoich listach. Nie wątpię w to, że Barbara Nowacka chce realizować idee, które mnie z nią łączą, niemniej jednak nie sądzę, by w Koalicji Obywatelskiej miała taką możliwość.

Mówi Pani o chadeckich korzeniach PO. Nie jest jednak czasem tak, że dla szeregowego Kowalskiego istnieje prawica, czyli PiS, i PO, czyli centrolewica?

W czym widzi Pani lewicowość PO? Pamiętam, jak prace nad budżetem na posiedzeniu Rady Warszawy były przerwane półtoragodzinną imprezą z okazji Bożego Narodzenia. I wszyscy musieliśmy słuchać błogosławieństwa osoby duchownej. No, ja go akurat nie słuchałam. Nie sądzę, by PO była np. gotowa zrezygnować z panującego obecnie tzw. kompromisu aborcyjnego. Ja chcę liberalizacji.

Co wobec tego z lewicą? Nie obawia się Pani, że mimo różnic, jakie Pani wskazuje, będzie dochodzić do stopniowego wchłonięcia działaczy lewicowych?

Nie przypuszczam, by do tego doszło i mam głęboką nadzieję, że tak się nie stanie. Nie można, w ramach straszenia PiS-em, tworzyć anty-PiS-u, który jest niespójny programowo. Wyborcy powinni mieć alternatywę. Łączenie się lewicy z PO to wysyłanie lewicowemu wyborcy sygnału, że lewica może istnieć tylko w formie okrojonej, z zablokowaną możliwością realizowania istotnych postulatów. Nie tędy droga do odsunięcia PiS od władzy.

Jak wobec tego chciałaby Pani odsunąć PiS od władzy, bo rozumiem, że do tego postulatu się Pani przychyla?

Owszem. Dlatego uważam, że powinny powstać dwa silne bloki. PO i Nowoczesna oraz blok lewicowy.

Po ewentualnej wygranej miałyby one wejść w koalicję?

Powinien powstać blok lewicowy i tutaj kropka. W Polsce jest taki niezrozumiały dla mnie obyczaj, że o koalicjach rozmawia się przed wyborami. Tymczasem na świecie takie rozmowy odbywają się po wyborach i najczęściej towarzyszy im spisywanie wielostronicowych programów, które muszą być zaakceptowane przez obie strony jeszcze przed zawarciem koalicji i utworzeniem rządu.

Mówi Pani o bloku lewicowym. Kto - jaki polityk lub ugrupowanie - miałby być jego liderem?

Z całą pewnością powinni być to politycy wiarygodni. Tacy, którzy są wierni postulatom bliskim sercu lewicowych wyborców.

Inaczej: czy wyobraża sobie Pani, że siada Pani dziś do stołu razem z Adrianem Zandbergiem, Włodzimierzem Czarzastym i Robertem Biedroniem, aby rozmawiać o stworzeniu skonsolidowanego bloku lewicowego?

Umiem sobie wyobrazić chociażby w przypadku obrony praw kobiet. Co do tego, czy udałoby się stworzyć blok lewicowy na ten moment: nie wiem.

Ponieważ nie wiadomo, czy uda się pogodzić lewicę o korzeniach postkomunistycznych i lewicę współczesną?

Nie lubię takiego podziału. Najważniejsza jest wspomniana już wierność wartościom.

SLD - patrząc po sondażach - ma obecnie najmocniejszą pozycję po lewej stronie sceny politycznej. Z czego to Pani zdaniem wynika?

Sojusz może zapewne liczyć na poparcie elektoratu stale głosującego na tę partię. Silna lewica jest Polsce potrzebna i taką chcę współtworzyć. Wmawianie, że jest inaczej, że ona może funkcjonować tylko wówczas, gdy wyrzeknie się niektórych swoich postulatów, jest nieuczciwe wobec wyborców.

Next Article
©2019 Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie&Polityka prywatności | Skontaktuj się z nami | Mapa strony