Aktualna lokalizacja:Strona główna»Świat»Ciało

Wkład Polski w budowę Izraela

Moje tezy oprę na dokumencie historycznym z lat 1942-1943 jakim jest Kronika 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Dywizja Strzelców Karpackich była polską jednostką wojskową, która podczas II wojny światowej działała na Bliskim Wschodzie, a później we Włoszech (słynna bitwa pod Monte Casino) i była częścią Armii Generała Andersa.

Zacznę od mało znanego, a może nawet zaskakującego faktu. Polska, choć, co musimy odnotować z żalem, jest tak często oskarżana o antysemityzm, była prawdopodobnie pierwszym krajem na świecie wspierającym założenie Izraela. Jej poparcie dla Żydów mających własne niepodległe państwo datuje się na późne lata 30te XX wieku, kiedy to Wielka Brytania, która zarządzała wówczas Palestyną, była w dużej mierze nadal wroga tej idei. Dnia 9 września 1936 roku przedstawiciele żydowskich organizacji wolnościowych, dowodzonych przez przywódcę syjonistycznego Ze'ev Jabotinsky'ego, spotkali się w Warszawie z członkami rządu polskiego. W wyniku tego spotkania organizacje paramilitarne, Hagenah i Irgun, otrzymały z Polski broń i szkolenia. Do czasu niemieckiej inwazji we wrześniu 1939 i wybuchu II wojny światowej, aż 3000 karabinów, 220 karabinów maszynowych, 10 000 granatów i 3 miliony sztuk amunicji zostało przemyconych z Polski przez kontrolowaną przez Brytyjczyków granicę palestyńską, aby zaopatrzyć te żydowskie organizacje. Ponadto około dziesięciu tysięcy członków Betaru otrzymało szkolenie wojskowe. Wszystko to zostało zorganizowane przez polski wywiad wojskowy.

Zaatakowana z obu stron

We wrześniu 1939 roku Polska została zaatakowana z obu stron: 1 września przez hitlerowskie Niemcy a 17 września przez Związek Radziecki. Polska jednak nigdy się nie poddała i znaczna część Polskich Sił Zbrojnych i Rząd RP zostały ewakuowane przez Rumunię do Francji, a następnie do Wielkiej Brytanii i dalej walczyła z Niemcami do końca II wojny światowej. Okupanci podzielili Polskę. W zachodniej części kraju niemieccy naziści rozpoczęli swój plan eksterminacji ludności polskiej, w pierwszej kolejności biorąc na cel przedstawicieli polskiej klasy średniej: urzędników i funkcjonariuszy publicznych, uczonych, aktorów, duchownych katolickich, i ich mordowali. We wschodniej zaś części, Sowieci zachowywali się zasadniczo tak samo, ale zamiast dokonywania bezzwłocznych mordów (z godnym zauważenia wyjątkiem Katynia, gdzie zginęło 15 000 polskich elitarnych oficerów i policjantów), wysłali tych, których uważali za swoich wrogów klasowych: biznesmenów, właścicieli ziemskich, policjantów, urzędników państwowych i ich rodziny, w tym dzieci, na Syberię, gdzie wielu z nich umarło z powodu ostrego klimatu i trudnych warunków życia. Szacuje się, że w latach 1939-1941 na Syberię wysłano co najmniej 320 000 obywateli polskich, w tym 70 000 Żydów.

Sytuacja radykalnie zmieniła się wraz z niemiecką inwazją na Związek Radziecki w czerwcu 1941. W wyniku negocjacji między władzami radzieckimi i Rządem RP na uchodźstwie, który nie wiedział wówczas jeszcze o zbrodni katyńskiej, obywatele polscy zostali zwolnieni z gułagów i innych miejsc ich uwięzienia. Ponadto, w sierpniu 1941 roku zaczęły powstawać Polskie Siły Zbrojne w ZSRR. Pierwszym powodem niezgody była definicja obywatelstwa. Strona polska podkreślała, że ​​polskimi obywatelami, którzy mogą wstąpić do tworzącej się armii, są nie tylko etniczni Polacy, ale także mniejszości, a w szczególności Żydzi. Faktycznie tysiące polskich Żydów chciało dołączyć do nowo utworzonych Polskich Sił Zbrojnych, popularnie zwanych Armią Andersa ze względu na ich dowódcę gen. Władysława Andersa. Jednak Sowieci, którzy zagarnęli polskie ziemie wschodnie, podkreślali, że ci, którzy nie są etnicznymi Polakami, są teraz obywatelami radzieckimi. Z jednej strony przeszkadzali więc Żydom do wstąpienia do armii polskiej, a z drugiej strony manipulowali opinią publiczną, sugerując, że Żydzi nie mogli wstąpić do polskiego wojska z powodu rzekomego „polskiego antysemityzmu”. Tutaj tkwi źródło nieporozumienia i błędnej interpretacji. Sowieci, dla których niepodległa Polska była nadal wrogiem, grali podwójną grę. Dla swoich celów chcieli użyć polskich żołnierzy, a po 1945 roku opanować cały nasz kraj, ale jednocześnie zrujnować reputację Polski wśród jej zachodnich sojuszników, a tym samym zmniejszyć ich poparcie dla naszej niepodległości, oskarżając Polaków o antysemityzm. Ta podwójna gra wyjaśnia wiele wydarzeń, w których obwinia się Polaków. Są to wydarzenia, które na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie ze sobą niezwiązane i miały miejsce w różnym czasie, jak na przykład dezercja żołnierzy żydowskich z armii Andersa, a także sprawa Jedwabnego i Kielc.

Rola gen. Andersa

Zawdzięczamy to jedynie dzięki zdeterminowanej postawie gen. Andersa, że pomimo sowieckiej opozycji aż 4000 obywateli polskich, którzy byli Żydami, mogło dołączyć do armii polskiej. Stanowili oni około 6% oficerów i żołnierzy, w liczbie około 67 tysięcy, którzy, z uwagi na pogarszające się stosunki między władzami sowieckim a Rządem RP na uchodźstwie, opuścili ZSRR pod koniec 1942 roku. Towarzyszyło im około 2000 cywilów pochodzenia żydowskiego, wśród których znaczną część stanowili dzieci. Przebywanie razem z wojskiem polskim było dla nich jedyną szansą na opuszczenie Związku Radzieckiego i przyjechanie do Palestyny, co faktycznie wkrótce nastąpiło. Brytyjska administracja sprzeciwiała się obecności żydowskich cywili wzdłuż żołnierzy. Problem został genialnie rozwiązany przez Polaków, którzy ubrali żydowskie dzieci w mundurki szkoły katolickiej, a pozostałą resztę grupy cywilów przetransportowali okrężną drogą morską, unikając w ten sposób brytyjskiej kontroli granicznej. Potem zaczęły się masowe dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego. Im bardziej Armia Andersa zbliżała się do Palestyny, tym więcej było dezercji. Zostało to natychmiast zauważone przez wrogów Polski i wykorzystane we wrogiej propagandzie. Sowiecki mieli też swoje sieci wywiadowcze i swoich wpływowych zwolenników w Waszyngtonie. Interpretowali oni dezercje jako skutek antysemityzmu, który, jak napisano w raporcie amerykańskim z 1946 roku: „Osiągnął takie rozmiary w polskim wojsku pod dowództwem generała Władysława Andersa, że ​​wielu żydowskich żołnierzy poczuło się zmuszonych do opuszczenia tych sił zbrojnych”. Jednakże, w armii Andersa antysemityzm był nieznaczny, albo wręcz nie było go wcale. Te dezercje, całkowicie niezrozumiane lub raczej celowo błędnie zinterpretowane przez autorów tego raportu, były w istocie kolejnym wielkim wkładem Polski w budowę państwa Izrael.

"Nikt nie czynił odróżnienia między Polakami a Żydami"

Dowodem podważającym twierdzenia przedstawionym w raporcie amerykańskim jest Kronika 3 Dywizji Strzelców Karpackich, 1942-1943, którą można łatwo znaleźć w PDF (dokument C.292) na stronie internetowej Instytutu im. Gen. Sikorskiego w Londynie. Dywizja Strzelców Karpackich, licząca 14056 żołnierzy i oficerów, była częścią Armii Andersa. Na stronie 44 Kroniki możemy przeczytać, że wielu żydowskich żołnierzy opuściło jej szeregi kiedy Dywizja dotarła do Palestyny. Liczba dezerterów w okresie krótszym niż jeden miesiąc od 15 listopada 1943 do 10 grudnia 1943 wyniosła 601. Chociaż całkowita liczba dezercji nie jest podana, na stronie 45 określona została jako „proporcja bardzo znamienna”. Na tej samej stronie napisane jest: „Wśród żołnierzy Dywizji nie było antysemityzmu. Nikt nie czynił odróżnienia między Polakami a Żydami. Żydzi czuli się w DSK dobrze... i ogólnie słyszy się opinię, że lepiej iż Żydzi zdezertowali teraz”.

Kronika to dokument historyczny, który nie został napisany z jakichkolwiek powodów propagandowych, ale jest wiernym opisem wydarzeń, dzień po dniu. Autor, który był prawdopodobnie niższej rangi oficerem nie mógł znać wszystkich szczegółów dotyczących dezercji. W rzeczywistości całkowita liczba dezercji żołnierzy pochodzenia żydowskiego w armii Andersa wynosiła 80% ich stanu osobowego i objęła ponad 3000 żołnierzy i oficerów, ale wszystkie dezercje odbywały się za zgodą generała Andersa. Zwykle za dezercję z wojska w czasie wojny grozi kara śmierci. Jednak żaden żołnierz żydowski nie został nigdy za dezercję ukarany, ani aresztowany, ci, którzy zostali schwytani i postawieni przed generałem Andersem, zostali natychmiast przez niego zwolnieni. On i jego oficerowie uważali, że jeśli Żydzi opuszczają wojsko polskie, ponieważ są lojalni wobec Izraela i nie uciekają z pola walki, ale chcą walczyć o swoją ojczyznę, to powinni być wspierani. I w rzeczywistości, opuszczający Armię Andersa żołnierze przyłączami się do Hagenah i innych organizacji, a najsławniejszym z tych, którzy opuścili jej szeregi, był przyszły prezydent Izraela Menachem Begin, znany z swoich polskich kolegów żołnierzy jako Mieczysław Biegun.

Ci, którzy postanowili pozostać

Byli także Żydzi, około ośmiuset, którzy pozostali w armii Andersa. 3 Dywizja Piechoty Karpackiej została przewieziona do Włoch, gdzie w maju 1944 roku wzięła udział w słynnej bitwie pod Monte Casino, która kosztowała łącznie ponad 70000 brytyjskich, amerykańskich, hinduskich, francuskich, nowozelandzkich, polskich, żydowskich i niemieckich żyć ludzkich, oraz zakończyła się zawieszeniem polskiej flagi polskiego czytania na zniszczonym średniowiecznym klasztorze, na szczycie wzgórza. Utraciwszy około 10% składu osobowego, dywizja kontynuowała walkę z nazistowskimi siłami niemieckimi i wyzwoliła się w ciężkich bojach włoskie miasta: Anconę, a następnie Bolonię. A potem wojna się skończyła, a w 1946 roku dywizja została przetransportowana do Wielkiej Brytanii i tam zdemobilizowana. Jednakże większość żołnierzy 3 Dywizji nie wróciła do swojego domu w Polsce. Kiedy amerykański raport z 1946 roku mówi, że Żydzi woleli uciec, nawet do Niemiec, niż wracać do Polski po II wojnie światowej, jest to prawda. Ale aby uniknąć fałszywych manipulacji, trzeba to właściwie zrozumieć. Fakt, że pozostali Żydzi służący w armii Andersa woleli pozostać poza Polską w 1945 roku nie jest związany z ich złym traktowaniem ani uczuciami antyżydowskimi. Było to dlatego, bo Polska była wówczas krajem znajdującym się pod dominacją Sowiecką, i marionetkowa administracja, a w szczególności siły bezpieczeństwa, traktowały wszystkich służących w Armii Andersa lub związanych z AK i podziemnym oporem w Polsce jako wrogów. Obawiając się procesów politycznych i oskarżeń, większość żołnierzy polskich służących w armii Andersa nie powróciła do Polski po zakończeniu wojny.

Nie jest prawdą, że jesteśmy wrogami

Żydzi są narodem, który został poddany największej eksterminacji podczas II wojny światowej. Z drugiej strony Polska jest krajem, który jest największą ofiarą II wojny światowej. Po niemiecka okupacji hitlerowskiej, która kosztowała tak wiele polskich żyć i była tak niszczycielska, nastąpiła okupacja sowiecka. Radzieccy komuniści grali w swoją podwójną grę. Chcieli utrzymać Polskę w sferze swoich wpływów, a jednocześnie zmienić wizerunek Polski: od bohaterskiego kraju, który nigdy nie poddał się, do tego, który był haniebnie antysemicki, i traktował Żydów tak źle jak Niemcy. W ten sposób chcieli osłabić poparcie aliantów dla patriotycznego polskiego podziemia, zwłaszcza dla Armii Krajowej i dla Rządu RP na uchodźstwie. Niestety, wielu historyków, a także polityków, nie zrozumiało tej podłej gry. Nie rozpoznali prowokacji i fałszerstw. Sprawa Jedwabnego została zbudowana na zeznaniach osób, które w rzeczywistości zostały zmuszone przez komunistyczną policję do przyznania się do czegoś, co tak naprawdę się nie stało. To nie byli polscy sąsiedzi, którzy mordowali miejscową ludność żydowską w dniu 10 czerwca 1941 roku, ale robiły to specjalne jednostki niemieckiego Gestapo. To, co się wydarzyło 4 lipca 1946 r. W Kielcach, zostało również zaaranżowane przez komunistyczne siły bezpieczeństwa. Celem było zrujnowanie reputacji Polski i uczynienie nas, Żydów i Polaków wrogami. Musimy ponownie dokładnie zbadać naszą wspólną historię, ponieważ nie jest prawdą, że jesteśmy wrogami. Można z nas tylko zrobić wrogami za pomocą fałszerstw historycznych i manipulacji.

W rzeczywistości, pomimo różnic między Żydami i Polakami, które są tak oczywiste i są związane z naszymi odmiennymi religiami i różnymi systemami wartości, mamy także wiele wspólnego. Umiemy powstać z popiołów, stanąć odważnie dla obrony naszych narodów, i bronić naszych tradycji i niepodległości.

Podziękowania: Artykuł w wersji angielskiej został opublikowany w The Jerusalem Post dnia 19 marca 2018 roku.

Dodatek dla czytelnika polskiego

To już drugi mój artykuł opublikowany w znanej gazecie izraelskiej, jaką jest The Jerusalem Post, w którym bronię Polskę przed niesprawiedliwymi oskarżeniami i przedstawiam polski punkt widzenia na zagadnienia polsko-żydowskie. Obrona obywateli to podstawowa funkcja państwa. Powinna powstać specjalna państwowa instytucja w ramach IPN lub od niego niezależna, której podstawowym zadaniem byłoby obrona Polski przez kłamliwymi oskarżeniami, kształtowanie pozytywnego obrazu Polski za granicą oraz zbieranie dowodów historycznych oraz opracowań i ich publikowanie np. w formie białych ksiąg, które wydawane byłyby w kilku językach. Jej pracownicy powinni aktywnie śledzić jakie treści na temat Polski wydawane są za granicą i być przygotowani do tego aby dementować nieprawdziwe informacje i publikować artykuły, zarówno w polskiej prasie, jak i w gazetach za granicą. W obronie Polski powinien też być zaangażowany MSZ.

To nie jednostronne przepraszanie jest metodą na poprawianie stosunków z innymi narodami, ale odważna obrona prawdy, a także szukanie wspólnych wartości i momentów w historii, które miast dzielić, łączą i budują, a przede wszystkim wspólnych interesów. Język polityki to bowiem przede wszystkim język interesu i każde państwo, a w szczególności Izrael i Polska, potrzebuje przyjaciół. A co nas łączy, to nie zawsze łatwa wspólna historia, ale także to, że z trudem odzyskaliśmy nasze państwa i nie chcielibyśmy ich utracić, bo bardzo sobie cenimy naszą tradycję i niepodległość.

Prof. Włodzimierz Julian Korab-Karpowicz

Włodzimierz Julian Korab-Karpowicz (pseudonim literacki W. Julian Korab-Karpowicz) jest filozofem i myślicielem politycznym, profesorem Uniwersytetu Łazarskiego w Warszawie i Zayed University w Dubaju. Otrzymał doktorat na Uniwersytecie w Oksfordzie. Wykładał na wielu uniwersytetach na świecie. Jest autorem kilku książek, w tym Traktatu Polityczno-Filozoficznego oraz Harmonii społecznej, wydanej ostatnio przez PIW w ramach serii Biblioteka Myśli Współczesnej.


Blumsztajn: Musi zostać przyjęta żydowska opowieść o Holokauście
"Są akcenty antysemickie, ale pojawiły się również akcenty antypolskie". Gowin o relacjach z Izraelem

Next Article
©2019 Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie&Polityka prywatności | Skontaktuj się z nami | Mapa strony